Sprawdzajmy co robią nasze dzieci w sieci! /wywiad/

2015-11-30 | AB

Z Beatą Turek, wykładowcą w projekcie "Ambasadorzy Bezpiecznego Internetu" rozmawiamy o tym, co dzieci robią w sieci, dlaczego wciąż trzeba im przypominać o zagrożeniach czyhających na nie w Internecie oraz o potrzebie ciągłej kontroli rodzicielskiej.

Beata Turek podczas zajęć w ramach projektu "Ambasadorzy Bezpiecznego Internetu".

Alicja Bar, kulturaonline.pl: Prowadziłaś zajęcia propagujące wiedzę o bezpiecznym poruszaniu się w Internecie skierowane do uczniów klas I-III ze szkół podstawowych w całej Polsce. Czy dzieciaki wiedzą jakie niebezpieczeństwa czyhają na nie w sieci?

Beata Turek, wykładowca w ramach projektu „Ambasadorzy Bezpiecznego Internetu”: Tak, jednak ta wiedza nie jest zależna od wieku ucznia. Mam na myśli to, że zarówno pierwszoklasiści, jak i trzecioklasiści potrafią bardzo wiele takich zasad wymienić podczas naszych zajęć, ale już w części warsztatowej okazuje się, że są to tylko puste hasła, które są trochę bezmyślnie deklamowane, a za którymi w parze nie idzie praktyka. Oczywiście spotkaliśmy także uczniów bardzo zaznajomionych z tą tematyką, ale jak sami powiedzieli „tata jest informatykiem albo policjantem”, stąd ta ich większa świadomość (śmiech).

Czy najmłodsi użytkownicy sieci wiedzą co robić, aby nie prowokować niebezpiecznych sytuacji w sieci?

Wbrew opinii części nauczycieli, nie, niestety nie wiedzą. I to jest bardzo smutna informacja, ale tym samym podkreślenie jak dużą rolę odgrywają takie kampanie edukacyjne jak "Ambasadorzy Bezpiecznego Internetu".

Czy poziom wiedzy i doświadczenia dzieci w zakresie korzystania z Internetu różni się w zależności od miejsca zamieszkania?

Hmm, uważam, że nieznacznie lub nawet w ogóle nie ma to związku z poziomem zaawansowania w buszowaniu w sieci. Różnice wynikają raczej z mody, dzieci robią to, co jest modne w danym momencie, a w większych miastach moda przemija szybciej niż w mniejszych miejscowościach czy na wsi. Niestety bezkrytyczne podejście do niepodważalności informacji znalezionych w Internecie jest wszędzie takie samo. Niestety.

Skąd dzieci czerpią wiedzę na temat Internetu?

Z Internetu (śmiech). Zdecydowanie o wszystko pytają „wujka Google”.

Internet to dla ośmio- dziewięciolatków przede wszystkim rozrywka. Co najchętniej dzieci robią w sieci?

Jest to jedno z pierwszych pytań, które zadajemy uczniom na początku każdych warsztatów. I niezależne od miejsca zamieszkania, w większości dzieci grają online, przesiadują na YouTube i śledzą idoli XXI wieku czyli youtuberów, oczywiście komunikują się za pomocą komunikatorów i portali społecznościowych typu Facebook. I choć wiedzą, że nie powinni mieć swoich prywatnych kont na Faceboook’u, ponieważ w tym serwisie legalnie konto założyć można dopiero od 13. roku życia, to i tak je zakładają i co gorsza, często bez wiedzy rodziców. W końcu moda i argument „że i tak wszyscy już mają tam konto” jest najsilniejszym motywatorem.

Dużo czasu spędzają przed komputerem?

Bardzo dużo! Przy komputerze, na tablecie, w telefonie i w telewizorze. To niestety jest ta grupa wiekowa, która nie widzi już świata poza Internetem.

Czy rodzice mają nad ich aktywnością w sieci kontrolę?

Raczej nie. Choć zdarzyło się kilka głosów dzieci, które mówiły, że rodzice limitują im czas, który mogą spędzać przy komputerze czy w sieci, co ciekawe dla nich jest to praktycznie synonim, ale już odwiedzane przez dzieci strony czy gry, w jakie grają są zupełnie  poza kontrolą rodziców.


Jakieś wnioski/ rady dla rodziców i nauczycieli przekazałabyś im po przeprowadzonych zajęciach?

Przede wszystkim spędzajcie czas z dziećmi! Interesujcie się tym, dlaczego są przyklejone do elektroniki. Sprawdzajcie co jest modne w sieci, ponieważ większość tego, co jest na topie nie jest odpowiednie dla waszych pociech! A konsekwencje to nie tylko znikające pieniądze z konta, ponieważ dzieci nie wiedzą o mechanizmach, jakimi rządzą się nie tylko wirusy, ale i nieświadome kontakty z osobami nieznajomymi, często niebezpiecznymi. Trzeba pamiętać, że dzieci w tym wieku są bardzo ufne, nie widzą nic złego we wpisywaniu wszędzie numeru telefonu, adresu czy numeru pesel, nie mówiąc już o zagrożeniach związanych z udostępnianiem swoich zdjęć czy filmików osobom niznananym. Pamiętajcie także o skutkach społeczno-kulturowych! Moim zdaniem tego typu kampania powinna być adresowana również do nauczycieli i rodziców, na co sami pedagodzy zwracali mi uwagę, ponieważ sami o wielu niebezpiecznych aspektach korzystania z sieci dowiedzieli się w trakcie zajęć. Zresztą co tu dużo  mówić! Moich rodziców wciąż edukuję na nowo i czasami załamuję ręce nad ich poczynaniami w Internecie (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

Beata Turek- antropolog kulturowy i menedżer kultury. Doktorant nauk humanistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wypełnij ankietę